Spotkanie przez kogoś z was ekipy PUZ Drift Team na lotnisku w Rallylandzie 17-18lipca nie było przypadkowe. Zebrali się tam najlepsi polscy drifterzy wybrani przez Macieja Polodego. Warto podkreślić fakt, że zaproszenie otrzymali wszyscy członkowie PDT co świadczy o poziomie jaki reprezentują. Jakub Endler niestety nie mógł skorzystać z zaproszenia, reszta ekipy stawiła się na starcie.
Nie były to zwyczajne zawody – trasa wyznaczona na pasie startowym o szerokości 60m wymuszała inicjację driftu przy prędkości 170-200km/h. Jak się okazało byli śmiałkowie, który jeździli jeszcze szybciej, ale o tym później.
Po sobotnich treningach widać było, że nasi zawodnicy wściekle napadają na strefę oceniania. Pod ciągłym wrażeniem jak poruszają się po torze samochody BMW ekipy PUZ pozostaje Hiroki „Sleepy” Furuse - Marcin Mospinek był jego cichym faworytem.
Z racji frekwencji z jaką stawili się zawodnicy organizatorzy postanowili odejść od tradycyjnych eliminacji, uczestnicy losowali swoich rywali.
Grzegorz wylosował Mateusza Włodarczyka, który wziął na nim rewanż za przegrany finał w Kąkolewie. Marcin Skwierczyński wygrał pierwszą parę z Arkadiuszem Dudko by w TOP8 spotkać się z kolegą teamowym – Marcinem Mospinkiem. Mospin pokonał Małpę i podążał po swój kolejny puchar. W finale czekał go bój z Mateuszem Włodarczykiem. Walka była tak wyrównana, że sędziowie ogłaszali kolejne dogrywki, by nie skrzywdzić werdyktem żadnego z nich . W sumie było ich, aż trzy. Marcin Mospinek ostatecznie stanął na najwyższym stopniu podium przed Włodarem i Trelą. Co ciekawe ten ostatni może pochwalić się rekordem starego kontynentu – zainicjował drift przy prędkości 211,8km/h!











