Kolejnym eventem, na który wybrała się ekipa z PUZ Drift Team ( tym razem w okrojonym składzie ) były zawody z cyklu SSS Drift Cup w Kamieniu Śląskim. Pierwszy raz nasi zawodnicy mogli sprawdzić swoje umiejętności , które były oceniane w 60% przez maszyny – driftboxy.
Trasa, która powstała dzięki pomocy i uprzejmości Bartdrifta, okazała się bardzo wymagająca – uprzykrzająca życie niejednemu drifterowi. Minął jakiś czas, zanim wszyscy oswoili się z prędkością najazdu. Grzegorzowi i Marcinowi widać trasa przypadła do gustu, bo szybko znaleźli sposób na jej poprawne przejechanie. Należy podkreślić, że w inny niż wszyscy sposób inicjowali drift – wykonując „rybkę” uzyskiwali duży kąt, co w połączeniu z prędkościami dochodzącymi do 150km/h wyglądalo niesamowicie. Efektem tych starań były wysokie lokaty w eliminacjach. Grzegorz wygrał je – uzyskując 88,32 pkt za drugi przejazd, czym zdeklasował rywali. „Mospin” zajął 6 miejsce.
Niedzielnym zawodom towarzyszyła kiepska pogoda. Po porannych przejazdach rozgrzewkowych nadszedł czas na TOP32, ale wraz z nim zmieniły się panujące warunki atmosferyczne – zaczął padać deszcz. Jazda w parach jest wówczas o tyle utrudniona, że auto poprzedzające zostawia za  sobą „ścianę” wody.
Grzegorzowi szczęście nie dopisało. W drugiej parze zmierzył się z Adrianem Pelcem. Odpadł z rywalizacji: w pierwszym przejeździe urwał zderzak, który najprawdopodobniej dostał się pod koła, w następstwie czego wyspinował, a drugim pokazał prawdziwy kunszt driftera - w piękny sposób „przyklejając” się do drzwi Adriana, co sądząc po reakcji publiczności na pewno się podobało.
Marcin Mospinek - co tu dużo pisać - „jechał swoje” nie zważając na panujące warunki – eliminował kolejnych rywali, by dostać się do finału, gdzie czekała go para z „Ogniem”. Ulewny deszcz w tym momencie osiągnął punkt kulminacyjny, jak i napięcie towarzyszące całej ekipie PUZ Drift Team. „Mospin” udowodnił, że ma charakter, zasłużenie wygrywając całe zawody!